4 maja Cao Rulin przebywał w swojej wystawnej pekińskiej willi znajdującej się w okolicach Chongwenmen Street. Przyjmował w niej gości z Japonii oraz chińskiego dyplomatę Zhang Zongxianga. W pewnym momencie usłyszał dobiegające z zewnątrz głosy „zdrajca”, „zdrajca narodu” – chwilę później jego posiadłość stanęła w ogniu.

 

Główną zasadą konferencji pokojowej w Paryżu rozpoczętej 18 stycznia 1919 było postanowienie, iż traktaty pokojowe będą formułowane wyłącznie przez zwycięzców. Mimo formalnej równości partnerów decydujące znaczenie podczas toczących się obrad miało pięć państw: Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Francja, Włochy i Japonia.

Traktat pokojowy z Niemcami został podpisany w Wersalu 28 czerwca 1919r. i składał się z XV artykułów. Artykuł IV dotyczył „praw i interesów Niemiec poza Europą”. Zgodnie z nim Niemcy zrzekły się na korzyść Głównych Mocarstw Sprzymierzonych i Stowarzyszonych wszelkich praw i tytułów do swych posiadłości zamorskich, ponadto skłoniono Niemcy do zrzeczenia się przywilejów i korzyści wynikających z dawniej zawartych traktatów i konwencji.  Artykuł 156 scedował na Japonię prawo własności wszystkich niemieckich posiadłości na Pacyfiku (oprócz niemieckiej kolonii Samoa), w wyniku czego jej terytorium zostało poszerzone o chińską prowincję Szantung.

Głos przedstawicieli chińskich został w Paryżu całkowicie zmarginalizowany. Na nic zdały się również zabiegi ówczesnego ambasadora Chin w Paryżu Wellingtona Koo, któremu udało się co prawda zjednać prezydenta Wilsona, oraz uzmysłowić mu znaczenie Kantonu jako miejsca narodzin Konfucjusza, twórcy centralnej filozofii na której opierał się porządek społeczny Państwa Środka. Japończycy włączając się do wojny zawarli tajną umowę o podziale terytoriów azjatyckich z Wielką Brytanią i Francja. Choć Chiny odmówiły przyjęcia traktatu, dokument o niezmienionej treści został podpisany oddzielnie pomiędzy Niemcami a zwycięskimi mocarstwami.

Klęska dyplomatyczna i zmarginalizowanie pozycji Chin na konferencji pokojowej we Francji po raz kolejny poniżyło Państwo Środka na arenie międzynarodowej. Upokorzenie najbardziej odczuły wyłaniające się młode elity, zdobywające wykształcenie w coraz większym stopniu także na zagranicznych uczelniach, przekonane o niedopasowaniu starych zasad porządku społecznego do zmieniającego się świata początku nowej ery. Dodatkowym ciosem był fakt, iż Chiny straciły swoją prowincję na rzecz Japonii, która w ponad pół wieku po otwarciu się na świat zdołała przeprowadzić niezbędne reformy społeczne, strukturalne i polityczne dzięki czemu została kluczowym aktorem stosunków międzynarodowych w Azji.

4 maja przedstawiciele głównych chińskich uniwersytetów podpisali pięciopunktową deklarację sprzeciwiającą się ostatecznemu brzmieniu Traktatu Pokojowego w Paryżu, który przyznawał Szantung Japonii. Zobowiązali się poinformować społeczeństwo o jego dokładnej treści. Wyrazili także chęć powołania unii zrzeszającej koła studentów, oraz zorganizowania masowego protestu przeciwko warunkom Traktatu. Na ulice wyszło ponad 3 tysiące młodych ludzi, którzy w akcie sprzeciwu skandowali antyjapońskie hasła. Wśród nich znalazły się slogany „nauka” i „demokracja” nawiązujące do konieczności zreformowania kraju. Domagali się odwołania projapońskich członków rządu, powrotu Szantungu do Chin, oraz odrzucenia Traktatu Wersalskiego. Chińscy studenci w Paryżu otoczyli hotel, w którym zatrzymali się delegaci na konferencję pokojową, aby uniemożliwić im podpisanie się pod hańbiącym paktem. W Pekinie manifestanci w akcie gniewu doszczętnie zdemolowali i spalili dom projapońkiego ministra komunikacji Cao Rulina. Do podobnych wystąpień doszło wkrótce w Tianjinie, Szanghaju, Nankinie, Wuhane, Fuzhou, Kantonie i innych mniejszych miastach. Wkrótce do strajków przyłączyli się kupcy ogłaszając bojkot japońskich towarów, atakowano też obywateli japońskich przebywających w tym czasie w Chinach. Rząd w celu stłumienia skutków protestu aresztował najbardziej zaangażowanych i agresywnych obywateli. Pozbawiono stanowisk delegatów na konferencję pokojową oraz najbardziej projapońskich polityków w tym ministra komunikacji. W końcu uwolniono też wszystkich protestujących studentów uwięzionych w areszcie.

Plac 4 Maja Qingdao

Większość historyków dostrzega w protestach 4 maja stymulowanych poprzez Ruch Nowej Kultury punkt zwrotny we współczesnej post-imperialnej historii Chin. Warto jednak zastanowić się jak interpretować zryw, który oprócz symbolu narodzin obywatelskiego nacjonalizmu, bądź jego wybuchu kumulowanego poprzez szereg wydarzeń zapoczątkowanych przez Wojny Opiumowe, uderza w podwaliny tradycyjnej szkoły filozoficznej -konfucjanizmu, ideologii państwowej, która urosła na znaczeniu od czasów panowania dynastii Han (206 p.n.e. – 220 n.e.).

Spójność tego iluzorycznego dysonansu tłumaczy Cai Yuanpei rektor Uniwersytetu Pekińskiego w latach 1917-1919, miejsca które bezpośrednio wpłynęło na kształtowanie poglądów ówczesnej dorastającej elity chińskiej. W wywiadzie z 1920r. porównuje on przypływ nowych myśli do powodzi:

„Jeśli wielka woda zatapia wszystko co napotka na swojej drodze jest to działanie niepokojące i destrukcyjne. Jeżeli strumień wody jest zbyt silny wiadomym jest, że zmiażdży on koryto rzeki a woda zatopi okoliczne uprawy. Jeśli człowiek będzie chciał zablokować działanie powodującej spustoszenie fali uczyni to powódź dużo bardziej niebezpieczną a zniszczenia będą bardziej dotkliwe. Lepszym rozwiązaniem jest wysiłek mający na celu skierowanie fali razem z prądem rzeki. Nie tylko zapobiegnie to poważniejszym zniszczeniom, ale przyczyni się do irygacji. Podobnie jest z napływem nowych idei, jeśli pozwoli im się  rozwijać swobodnie okażą się pomocne, w przeciwnym wypadku mogą okazać się destrukcyjne. Mencjusz powiedział kiedyś, że najlepszy sposób kontrolowania fali to taki, który nie spowoduje zniszczeń. Jest to również najlepsza recepta na pogodzenie starych wzorców myślenia z nowymi.”